SHERPAS: Przede wszystkim gratulacje! Chyba nie spodziewaliście się tak dobrego wyniku? Trudno było? Co Was zaskoczyło, sprawiło największy problem?
MARCIN: Dużym zaskoczeniem były warunki atmosferyczne. Pogoda zaserwowała nam mieszankę 30-stopniowych upałów w sobotę, gęstej mgły w nocy i ulewnych deszczy przeplatanych z gradem. Zaskoczeniem było też tempo pokonywania kolejnych pętli. Praktycznie pokonywałem pętlę w 45 min., daje to średnią prawie 25 km/h. Należy pamiętać, że tę prędkość osiągaliśmy zarówno na pierwszych pętlach, jak i pod koniec, gdy mieliśmy w nogach już ponad 200 km. Krótko ujmując – ostre ściganie do samego końca.
SHERPAS: Kiedy jechało się najlepiej?
MARCIN: Może zacznę od tego, kiedy jechało się najgorzej. Niewątpliwie najgorzej jechało się pierwsze kółka, gdy temperatura wyciskała z nas wiadra potu. Najprzyjemniej było, gdy słońce w końcu schowało się na horyzont, temperatura obniżyła się, a niebo przybrało piękne kolory zachodu. I oczywiście poranek – ustępujące mgły, powracające kolory dnia i klangor żurawi nad łąkami! Z założenia jeździliśmy w systemie 1:1, a więc zmienialiśmy się co pętlę. Między 24.00 a 6.00 rano przeszliśmy na system 2:2, aby mieć szansę na krótką drzemkę i właśnie ta druga pętla pokonywana pod rząd dawała nam najbardziej w kość.
SHERPAS: Pierwszy start w tego typu zawodach to zdobywanie doświadczeń. Jak przygotowalibyście się z Damianem, gdybyście mieli jechać kolejny raz? Jakich rad udzieliłbyś komuś, kto pisał by się na taką jazdę?
MARCIN: Słuszne pytanie. Przede wszystkim “przygotowalibyśmy się”. Na ten start wybraliśmy się dość spontanicznie. Za przygotowanie potraktowałem zeszłotygodniowy start w Bike Orient. A więc przede wszystkim radziłbym długie wyjeżdżenia, trenowanie jazdy nocą, a co za tym idzie, skompletowanie dobrego oświetlenia rowerowego, dopracowanie optymalnych zestawów ubrań (koniecznie kilka kompletnych zestawów na wyścig) i zabranie ze sobą mini-warsztatu rowerowego. Co do jedzenia, sugerowałbym jak najbardziej urozmaicone zestawy, a więc węglowodany przeplatane mokrymi owocami, napoje – od izotoników, poprzez soki, aż po ciepłą herbatę i kawę. Warto zabrać zestaw do podgrzewania ciepłych posiłków. Daje to uniezależnienie od propozycji kulinarnych serwowanych przez organizatorów. Start w takiej imprezie jest dużo łatwiejszy, gdy z zawodnikami przyjeżdża grupa wsparcia, zabezpieczająca całą logistykę w strefie zmian i na mecie.
SHERPAS: Jak oceniasz samą organizację wyścigu?
MARCIN: Na plus oceniłbym świetne oznakowanie i zabezpieczenie trasy, sprawnie działający bufet i płynne wywieszanie bieżących wyników podczas całych zmagań. Drobnymi niedociągnięciami był brak ciepłych napojów w bufecie, zaniedbany catering dla osób towarzyszących i zawodników, ograniczony do kiełbasy z grilla, i tradycyjnie dwa prysznice na kilkaset osób.
SHERPAS: Jaka była atmosfera wśród uczestników? Było chyba troszkę inaczej niż na tradycyjnych maratonach?
MARCIN: Atmosfera pomiędzy zawodnikami ewoluowała w trakcie wyścigu. Wraz z pokonywanymi kilometrami zawiązywały się nowe znajomości, zarówno przed bufetem, w strefie zmian, jak i na trasie. Typowa dla Mazovii anonimowość ustąpiła poczuciu wspólnego mierzenia się z wyzwaniem.
SHERPAS: W Wieliszewie spotkaliśmy kilka osób znanych z rajdów przygodowych i podobnych długodystansowych zabaw. Czy doświadczenie rajdowe pomaga w przezwyciężaniu znużenia i utrzymaniu organizmu na wysokich obrotach tak długo?
MARCIN: Ta formuła wyścigu, gdy po każdej pętli można pozwolić sobie na odpoczynek i regenerację (w przypadku jazdy w duo – przyp. red.) nie wymusza posiadania doświadczenia w długotrwałym, nieprzerwanym wysiłku. Niewątpliwie doświadczenie logistyczne z rajdów, jak i umiejętność kontrolowania stanu organizmu po kilkunastu godzinach wysiłku pozwala lepiej poradzić sobie ze zmęczeniem. Soliści z doświadczeniem rajdowym nie dadzą się zaskoczyć zmiennym warunkom atmosferycznym, ograniczonej widoczności we mgle i nocą, jak i pojawiającemu się znużeniu po nocy.
SHERPAS: Czy chciałbyś kiedyś zmierzyć się z 24-godzinnym wyścigiem w najciekawszy i najtrudniejszy sposób czyli jadąc solo?
MARCIN: Stanowczo to jeszcze nie dla mnie. Na tym wyścigu byłem w stanie kontynuować ściganie przez kolejne godziny, ale pod warunkiem kilkudziesięciominutowych przerw na regenerację. Gdybym zdecydował się na start solo, prawdopodobnie wyczerpałbym swoje rezerwy już po 12 h. Start w solo wymaga uczciwego treningu i rozpoznania możliwości organizmu.
SHERPAS: Dziękuję za rozmowę i cenne wskazówki na przyszłość!
Przepytywała: Ula


No chłopaki… daliście czadu(:
gratuluję !
— darlin · lip 16, 10:52 · #